CRASH TEST: Footprint Insoles – Gamechangers Orthotics

Jakiś czas temu Footprint podesłał do nas najnowszy model wkładek, Gamechangers Orthotics. Zobaczcie jak wypadły w testach.

 

 

 

 

 

 

Footprint od początku istnienia trafił w moje serce, dlatego ucieszyłem się z możliwości przetestowania najnowszej wersji ich wkładek, które rzekomo mają amortyzować jeszcze lepiej i być trwalsze. Czy tak jest? Zapraszam do krótkiej lektury.

 

4

 

Nie wiedzieć czemu do testów dostaliśmy model z grafiką pro snowboardzisty – Terje Hakonsena. Grafika to tylko kwestia wizualna, ale Footprint podchodzi do niej ze szczególną dbałością, aby się nie ścierała i była ciekawa, dlatego większość ich projektów wykonuje nasza polska duma – Paweł ‘Swanski’ Kozłowski, który zaprojektował wkładki dla takich gości jak: Kevin Romar, Guy Mariano, Jack Curtin, i wielu innych.

 

Przed użyciem wkładek należy włożyć je na ok. 5-8 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 100 stopni Celsujsza w celu zmiękczenia łuku. Następnie wkładamy je do butów i musimy zwyczajnie rozchodzić przez parę minut, następnie wielki boom, wkładki dopasowały się idealnie do naszej stopy. Dla potwierdzenia, że to żadna ściema nieco niżej zobaczyć będziecie mogli zdjęcia moich wkładek, obie mają inny kształt, wszystko zgadza się z moim odciskiem stopy.

 

Mimo tego, że od około dwóch lat w swoich butach nie noszę innych wkładek niż Footprint to po włożeniu najnowszych poczułem ogromną różnicę w porównaniu do poprzednich. Odczujecie to podczas dłuższych sesji na desce a nawet podczas chodzenia.

1920077_646261308756127_254999765_n

 

Oprócz niesamowitej wygody i amortyzacji dbacie również o prawidłową postawę, dopasowana do stopy wkładka znacząco wpływa na Wasze kolana, biodra oraz kręgosłup.
Untitled-3
Względem poprzednich modeli, nowe są zdecydowanie bardziej dopracowane. Nie ma mowy o odpadaniu czy ścieraniu się grafiki, co zdarzało się w pierwszych modelach. Cała wkładka jest obszyta grubą nicią, aby wszystko dokładnie trzymało się całości.

 

Zastosowano tutaj jeszcze trwalszy materiał Kingfoam Gold, który chroni twoją stopę od pięty aż po czubki palców. Podczas przeprowadzanych testów okazało się, że materiał ten zostawiony pod kołem zaparkowanego samochodu na parę godzin wrócił do swojego pierwotnego kształtu dosłownie chwilę, nie tracąc przy tym właściwości. Dlatego jednorazowo kupując wkładki nie musicie się martwić, że za miesiąc będziecie zmuszeni je wyrzucić. Po miesięcznych testach moja wkładka dalej jest takiej samej grubości.

 

Amortyzacja, czyli najważniejszy i najbardziej pożądany przez skejcików efekt tych wkładek. Footprint chwali się, że ich wkładki amortyzują aż DO 95% siły, z którą lądujecie na desce. Nie mogę się z tym nie zgodzić, jest to doskonały zakup dla każdego kto lubi trochę poskakać, różnica jest ogromna i odczuwalna nawet przy najmniejszych wysokościach.

 

Największym bólem jest oczywiście cena, ale teraz, gdy są one dopracowane w stu procentach myślę, że warto wydać ok. 130 zł w celu zadbania o swoje stawy, zwiększenia wygody oraz możliwości do próbowania większych rzeczy, to niby tylko wkładki ale zdecydowanie przyjemniej ląduje się po raz n-ty z wielkich schodów w Footprintach niż na cienką warstwę pianki stosowanej przez różne firmy.

 

Aktualnie nie znam dokładnej ceny produktów (w USA $44.99), ale wiem, że coś się kroi i prawdopodobnie jeszcze w marcu wkładki dostępne będą na terenie całego kraju, dlatego odpuśćcie sobie 10 paczek fajek i przemyślcie sprawę nad kupnem Footprintów, bo warto.

 

1 2 3 800

(na zdjęciu widać, że wkładki dokładnie dopasowują się do stopy, zupełnie inaczej wygląda odcisk obu z nich)