CRASH TEST: Vans – Gilbert Crockett Pro

Poprzedni rok zakończyliśmy testem Vansów – Rowley Pro, ten zaczynamy od najnowszego modelu, który dopiero co trafił na sklepowe półki, mowa o bucie sygnowanym przez Gilberta Crocketta.  Krótki opis i pierwsze wrażenia mogliście przeczytać jeszcze przed rozpoczęciem naszego testu – TUTAJ. Teraz jednak zobaczymy jak sprawdziły się podczas tego, do czego zostały stworzone.

 

 

Jeśli widzieliście ten model w sklepie i sugerowaliście się tym, że wygląda jak każdy inny trampek Vansa to muszę Was zaskoczyć, mimo, że miałem okazję jeździć w takich modelach jak TNT5, Rowley Pro, Old Skool czy Half Cab to zakładając nowe Krokiety na nogi poczułem znaczną różnicę. W butach jeździłem ok. miesiąc czasu, 5-6 dni w tygodniu po parę godzin, zazwyczaj po takim okresie buty są totalnie wyjaśnione, jednak w tych spokojnie mógłbym pojeździć jeszcze przez jakiś czas.

 

cholewka

But został zbudowany w bardzo prosty sposób z minimalną ilością przeszyć, dzięki czemu nie musimy martwić się, że po przetarciu szwu na bucie pojawi się dziura jak po wybuchu bomby atomowej.

   

  Jak wszyscy wiemy zamsz najlepiej sprawdza się na desce, dlatego do wykonania tego buta użyto naprawdę wysokiej jakości materiału, który jest wystarczająco gruby aby wciąż doskonale czuć deskę i chronić naszą stopę. Jest on bardzo miękki, więc nie musimy stosować żadnych magicznych sztuczek typu wkładanie buta do mikrofalówki w celu ‘rozbicia’, nadaje się do jazdy prosto po wyjęciu z pudełka.

   

Zastosowano tutaj również technologię Duracap, czyli dodatkowy kawałek materiału ukrytego pod zamszem, który znacząco wpływa na wytrzymałość. Po testach pojawiła się tylko jedna mała dziurka i lekko przetarty szew. W bucie są tylko dwa wywietrzniki, ale uważam, że działają bardzo poprawnie.

   

Od razu po kupnie zalecam też zmienić sznurówki z okrągłych na płaskie, ja byłem zbyt leniwy, dlatego musiałem je sznurować z częstotliwością ok. 2x w ciągu minuty, jednak do samego końca żadna się nie przerwała.

 
 

podeszwa

Wydaje mi się, że poprawiono nieco jej wytrzymałość, po niemal miesięcznych testach dalej nie pojawiła się w niej żadna dziurka. Warto wspomnieć o technologii WAFFLECUP, czyli mieszance doskonałego czucia deski, które znamy z wulkanizowanych butów razem z wytrzymałością i ochroną stopy, które zapewniają nam szyte buty.
 

Dodatkowo wspomagana jest przez jedną z lepszych fabrycznych wkładek dołączanych do każdej pary Vansów z serii PRO, Ultracush HD to żadna ściema, oprócz niesamowitej wygody potrafi też dobrze amortyzować mniejsze czy większe loty.

 
 

podsumowanie

Crockett Pro stał się moim ulubionym modelem Vansów. Powinien znaleźć uznanie zarówno u skejcików ceniących sobie styl i prosty design jak i u tych, którzy szukają po prostu naprawdę dobrego buta na deskę od czysto skateboardowej firmy.
 
Cena też nie jest tutaj jakimś odstraszającym czynnikiem, 299 zł jak za PRO model to kwota raczej mieszcząca się w normie, zwłaszcza, że pewnie but dostać będzie można również po promocyjnych cenach. Zachęcam do przekonania się na własnych stopach, Vans w końcu wkracza na kolejny poziom.
 
 
vans1

vans3

vans2

vans4

vans5

vans8

vans7