Crash Test: Vans – Lindero 2

Nadeszła pora na kolejny i z pewnością nie ostatni efekt naszej współpracy z Vans Polska. Po Rowley Pro oraz jednym z moich ulubionych modeli ever – Crockett Pro nadeszła pora na Lindero 2. Zapraszamy do lektury.

1

 

Standardowo podczas kupna Vans’ów zwracajcie uwagę na długość wkładki a nie rozmiar europejski. Lindero 2 to następca Lindero, różnica między tymi butami podobno jest tylko w budowie zapiętka, model oznaczony cyferką 2 jest bardziej dopracowany i nie powinien spadać już z nogi co rzekomo często zdarzało się u jego poprzednika.
 
4

 


Pierwsze Wrażenie

 

Buty standardowo zapakowane w ładne pudełko, w zestawie sznurówki okrągłe oraz zapasowe – płaskie. Samą budową przypomina bestseller konkurencji ze ‘swooshem’ w logo, jednak jest nieco tańszy – 299 zł (standardowo można wyczaić promocję i dorwać je jeszcze nieco taniej).  Tak więc wizualnie jak najbardziej przypadł mi do gustu. Standardowo na początku może wydawać on się nieco twardy, ale wystarczy go trochę rozchodzić by idealnie leżał na stopie. Przód buta jest nieco wydłużony ale jak najbardziej sprawdza się to na desce bo zapobiega to przedarciu się łączenia między noskiem a bocznym panelem. Wykończenie również postawiono na najwyższym poziomie – ten sam wzór na wyściółce, wkładce oraz wewnętrznej części miękkiego języka.

5 3



Cholewka

 

Jeszcze jakiś czas temu Vans raczej nie mógłby pochwalić się trwałymi butami, ale wreszcie wkraczają na next level i m.in. między rewolucyjnemu DuraCap, czyli dodatkowemu kawałkowi gumy ukrytego pod zamszem noska, co zwiększa żywotność naszego buta o kolejne parę dni. Przez ok. miesięczny test na czubku pojawiły się dwie dziury, o dziwo nie na wylot bo warstwa gumy ukryta pod zamszem została nie naruszona. Sznurówki natomiast mocno oberwały podczas katowania buta, chciałem cały test pocisnąć na jednych, żeby był jak najbardziej wiarygodny dlatego na zdjęciach wyglądają raczej tak jak powinny wyglądać.

6 7 10

 


Podeszwa

 

Kolejny punkt dla Vansa! Chyba w końcu ekipa produkcyjna wpadła na jakiś rewolucyjny pomysł bo podeszwa wydaje mi się nieco bardziej wytrzymała. Po miesiącu nie pojawiła się w niej żadna dziura i myślę, że pociągnęła by spokojnie jeszcze jakiś tydzień gdyby nie to, że się rozkleiła co możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Tylna część podeszwy wykonana została chyba z nieco mocniejszego materiału, bo jako, że lubię sobie przyhamować piętą to o dziwo guma w tamtym miejscu pozostała w stanie nie naruszonym. Oprócz tego nie została w niej zastosowana żadna magiczna technologia oprócz wkładki UltraCush HD, która jest zwyczajnie wygodna – nie ma szału, ale zdecydowanie daje radę.

 

9 11

 

Podsumowanie

 

Model Lindero 2 to kozacki model za mocno konkurencyjną cenę. Spokojnie na ten but poleci każda piękna niewiasta, nie zapominając o tym, że jest to naprawdę spoko opcja na deskę – świetny boardfeel, wytrzymały zamsz i DuraCap ukryty tuż pod nim. Vans idzie w dobrą stronę i osobiście bardzo to doceniam, jest to firma z korzeniami za którą stoi cała masa osób związanych z deskorolką.

 

8